Żeglarze od zawsze mieli własny język. Na jachcie nie ma sznurków, są liny. Nie ma przodu, jest dziób. Nie ma też zwykłego „dzień dobry”, bo znacznie lepiej brzmi krótkie i serdeczne: „Ahoj!”
Żeglarski świat stworzył również własne życzenia. „Pomyślnych wiatrów”, „stopy wody pod kilem”, „szerokiej drogi” czy „bezpiecznego powrotu” to nie tylko ładne słowa wypowiadane przed rejsem. Za każdym z nich kryją się setki lat doświadczeń ludzi, którzy dobrze wiedzieli, że po odejściu od kei nie wszystko zależy od kapitana.
Można mieć świetnie przygotowany jacht, sprawną załogę, pełny kambuz i trasę rozpisaną niemal co do minuty. Wystarczy jednak, że wiatr postanowi zmienić kierunek, prognoza zacznie udawać, że niczego nie obiecywała, a silnik wybierze właśnie ten moment na chwilę refleksji — i plan rejsu natychmiast przechodzi do historii.
Najbardziej znane żeglarskie życzenie ma swoje źródło w czasach, gdy statki były całkowicie zależne od wiatru. Dobry wiatr pozwalał dotrzeć do celu, zły mógł zatrzymać jednostkę na wiele dni albo zamienić spokojną podróż w walkę z żywiołem.
Pomyślny wiatr nie oznacza jednak wiatru tak silnego, że kapitan zaczyna mówić szybciej, załoga nagle przypomina sobie, gdzie są kamizelki, a osoby, które przed wypłynięciem pytały: „Kiedy będzie naprawdę wiało?”, zaczynają szukać najbliższego portu.
Dobry wiatr to taki, który wypełnia żagle, pomaga płynąć i nie próbuje przy okazji zabrać czapki, ręcznika oraz połowy wyposażenia kokpitu. Innymi słowy — wieje dokładnie tyle, ile trzeba. Oczywiście wiatr rzadko pyta żeglarzy o zdanie.
Drugim klasycznym życzeniem jest „stopy wody pod kilem”. To życzenie bezpiecznej głębokości, dzięki której jacht nie spotka się z dnem w sposób nagły, głośny i zdecydowanie zbyt bliski.
Na Mazurach ma ono szczególne znaczenie. Jeziora są piękne, ale nie wszędzie głębokie. Mielizny, kamienie i płycizny od lat cierpliwie czekają na tych, którzy uznają, że mapa jest tylko dekoracją, a oznakowanie szlaku ma charakter wyłącznie ozdobny.
Gdy ktoś mówi: „Spokojnie, tutaj na pewno jest głęboko”, warto zerknąć na mapę. Gdy jacht po chwili przestaje płynąć, mimo że żagle nadal pracują, pozostaje już tylko spokojnie wyjaśnić, że pewność siebie nie zwiększa głębokości jeziora.
Dlatego „stopy wody pod kilem” oznaczają nie tylko bezpieczną drogę. To również życzenie rozsądku, dobrej nawigacji i tego, aby jacht przez cały rejs pozostał jednostką pływającą, a nie nową, nieplanowaną wyspą.
Na wodzie żeglarze często pozdrawiają się bez względu na to, czy znają się wcześniej. Wystarczy uniesiona dłoń, skinienie głową albo krótkie „Ahoj!”. To prosty gest, ale przypomina, że wszyscy korzystamy z tej samej wody, zależymy od tej samej pogody i czasem równie nerwowo szukamy wolnego miejsca w porcie.
Dawniej spotkanie innej jednostki mogło oznaczać możliwość uzyskania pomocy lub wymiany ważnych informacji. Dziś mamy telefony, radio, internet i nawigację satelitarną. Mimo to nadal się pozdrawiamy.
Może dlatego, że żeglarskie „Ahoj!” nie potrzebuje hasła, ładowarki ani aktualizacji.
Z biegiem lat żeglarze stworzyli również mniej oficjalne życzenia. Przed rejsem można więc usłyszeć:
„Niech wiatr będzie dobry, a kambuz pełny”.
„Niech odbijacze będą po właściwej stronie”.
„Niech prognoza pomyli się tylko na korzyść załogi”.
„Niech silnik odpali wtedy, kiedy będzie naprawdę potrzebny”.
„Niech nikt nie zgubi kluczyków w jeziorze”.
I być może najważniejsze:
„Niech osoba, która powiedziała: «Ja wszystko umiem», przynajmniej raz przeczyta instrukcję”.
Żeglarskie życzenia powstawały z doświadczeń, których nie dało się zapisać w podręcznikach. Bo żeglarstwo uczy cierpliwości, pokory i współpracy. Czasem trzeba poczekać na wiatr. Czasem na wolne miejsce w porcie. A czasem na członka załogi, który od dziesięciu minut szuka telefonu, trzymając go w ręce.
Kiedy rejs dobiega końca, jacht wraca do portu, cumy są już założone, a załoga zaczyna wspominać najlepsze chwile, pada jeszcze jedno zdanie:
„Do zobaczenia na wodzie”.
To nie jest zwykłe pożegnanie. To obietnica kolejnej przygody. Bo po powrocie do miasta wystarczy kilka dni, aby znów zacząć przeglądać zdjęcia, sprawdzać terminy i zastanawiać się:
„Może jeszcze jeden rejs w tym sezonie?”
A przecież miał być tylko jeden.
Dlatego wszystkim żeglarzom życzymy:
Pomyślnych wiatrów.Stopy wody pod kilem. Bezpiecznych powrotów. Pełnego kambuzu. Sprawnego silnika. I załogi, która na pytanie: „Kto pomoże przy cumowaniu?” nie przypomni sobie nagle, że musi pilnie sprawdzić coś pod pokładem.
Ahoj — i do zobaczenia na Mazurach!
Whattsapp
+48 604 447 882
Loven Marina
ul. Świętego Brunona 4
11-500 Giżycko
ul. Zakalwaria 25
05-530 Góra Kalwaria
Social media